
Mikołaj kierował się w swych poczynaniach zasadą : więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu. Znalazło to odbicie w średniowiecznych legendach
Na dawnej polskiej wsi święty Mikołaj pełnił rolę pasterza strzegącego chłopskich stad oraz "świętego od wilków". Modlono się do Mikołaja o ochronę dobytku przed napadającymi ówczesne wsie stadami wilków. W poświęconych Mikołajowi podkarpackich kościołach za ołtarze jemu poświęcone zanoszono nawet w dzień jego święta ofiary: nabiał i ptactwo domowe...
Jenymi z piękniejszych na ziemi łańcuckiej obrazów świętego Mikołaja są figuru w kościle w Kraczkowej czy nieco starsza podobizna obrazowa w starym kościelew Krzemienicy.
Może Mikołaja uratował przed wywózką do Niemiec?
W Kraczkowej ołtarz św. Mikołaja jest autorstwa Zbigniewa Jana Krygowskiego. Ten pochodzący z Błażowej artysta kształcił się m.in. w Paryżu.W czasie II wojny światowej był żołnierzem Armii Krajowej i na prośbę mieszkańców Kraczkowej osiadł w ich wsi podejmując prace nad wyposażeniem kościoła. Zdolności i nieprzeciętny talent malarski uratowały go od zguby....Przed samym końcem wojny w 1944 w jego pracowni miał pojawić się jeden z żołnierzy niemieckich.
Zauważył on kilka obrazów i kazał je sobie zapakować. Po tym najściu zostawiono malarza w spokoju.W l. 1949-55 Krygowski pełnił funkcję Rzeszowskiego Oddziału Plastyków. Zmarł w 1992 roku wielokrotnie nagradzany za swoją twórczość.m.in. w Paryżu.
Święty Mikołaj kontra złe duchy
Z kolei w drewnianym kościele w Krzemienicy znajduje się wspaniału, osiemnastowieczny obraz świętego Mikołaja w stroju biskupim podający chleb ubogim niewiastom. O północy, przy świetle księżyca - miał się w krzemienickim kościele pojawiać pewien zmarły dziedzic. Przewracał kościelne świece i okropnie hałasował. Tutejszy pleban z organistą zaczaili się więc pewnej nocy na zjawę panicza. Kiedy wybiła północ duch dziedzica wyszedł swoim zwyczajem na kościół - kiedy zobaczył organistę zaczął go dusić. Dopiero pomoc tutejszego plebana (a może i św. Mikołaja) spowodowała, że uspokojono złego ducha. Następnego dnia postanowiono zabrać zwłoki z podziemi kościoła i przenieść na miejscowy cmentarz. Zwłoki "niesfornego dziedzica" obrócono plecami do góry aby...odebrać mu nieczystą moc i zakopano. Od tej chwili spokój zapanował w drewnianym kościółku.

Zarejestruj się
Zaloguj się



















Redakcja telefon
Skrzynka alarmowa
Redakcja e-mail