
15 listopada na Zamku w Łańcucie Teodor Leszetycki zostanie uznany Honorowym Obywatelem Łańcuta.
Kiedy pierwszy ordynat łańcucki, Alfred Potocki, zwrócił się z zapytaniem do wybitnego dziewiętnastowiecznego kompozytora i muzyka Karla Czernego: kogo mógłby polecić jako prywatnego nauczyciela muzyki dla swoich córek Zofii i Julii, Czerny bez wahania polecił... prawnika czeskiego pochodzenia Józefa Leszetyckiego, który oprócz prawniczych posiadał również wybitne zdolności muzyczne.
Ojciec zakochał się w dziewczynie z Łańcuta
Józef Leszetycki przybywszy do majątku Potockich w Łańcucie poznał piękną dziewczynę, Polkę, - Teresę Ullmann, do której zapałał silnym uczuciem. Ślub muzyka odbył się na łańcuckim zamku i młoda para zamieszkała w jednym z pałacowych apartamentów. Wkrótce urodził im się syn Teodor. Chłopiec już w wieku czterech wyróżniał się doskonałym słuchem muzycznym: podczas lekcji gry na klawesynie, dawanych przez ojca młodym pannom hrabiankom Julii i Zofii, potrafił rozpoznać styl gry każdej z dziewcząt. Sposób gry starszej z dziewcząt - Julii, która ponoć była pilniejsza odznaczał się wyrafinowaniem i osobiście mu odpowiadał.
Mały "Dorcio" sam zapragnął grać tak jak Julia. Był jednak problem: ojciec zamykał instrument na klucz. Chłopiec jednak znalazł sprytny sposób, aby dostać się do niego: odsłaniał nakrywającą go jedwabną zasłonę i próbował uderzać po strunach instrumentu. Rodzice wkrótce przekonali się o niezwykłym słuchu i talencie pięcioletniego "Dorcia". Rozpoczął zatem naukę gry pod kierunkiem ojca.
Mieszkając w zamku chłopiec zaprzyjaźnił się z jednym z kamerdynerów Potockiego - Stęchlińskim. "Kochałem go - jak wspominał Leszetycki - za dobre serce, szczery uśmiech, uczciwe, niebieskie oczy". Pan Stęchliński odwiedzając Leszetyckich opowiadał chłopcu niezwykłe historie dotyczące rodziny Potockich, śpiewał wesołe piosenki i nucił do snu. Zabierał do zamkowej powozowni, pokazywał starą broń, szable itp.
Debiut wśród...teatralnych szczurów
Teodor Leszetycki rozpoczął swoją edukację w Wiedniu i kontynuował w benedyktyńskim gimnazjum. Publicznie zadebiutował w 1839 roku, w wieku dziewięciu lat w teatrze lwowskim, grając pod batutą syna wielkiego kompozytora Wolfganga Amadeusza Mozarta - Franciszka. Jak później wspominał - w czasie gry zapamiętał tylko gromady...szczurów biegających po scenie. Dlatego w dzień po koncercie wziął od przyjaciela pistolet i wszystkie gryzonie wytłukł. Podczas koncertu w Wiedniu został przedstawiony Franciszkowi Lisztowi.


W wieku czternastu lat nasz bohater rozpoczął udzielać lekcji fortepianu. W Wiedniu uczył się od wspomnianego Karla Czernego, który z kolei uczył się od Beethovena.
Miłość
W Łańcucie Dorcio (tak nazywano Leszetyckiego) po raz pierwszy zakochał się w swojej kuzynce, która - wspominał - wyglądała jak anioł. Dziewczynka jednak zmarła w wieku dwunastu lat. Po raz kolejny zakochał się podczas pobytu w teatrze w Wenecji. Piękność o brązowych długich włosach miała na imię Julia i pochodziła z austriackiej arystokracji. Leszetycki miał osiemnaście lat. Panna Julia po długich namowach zaprosiła Teodora do własnego domu i niemal od razu zakochała się w jego grze. Podziwiała nie tylko wirtuozerię gry młodego pianisty, ale Leszetycki zaimponował jej także jako mężczyzna. Teodor szalał ze szczęścia, jednak po kilku dniach panna Julia zażądała dziwnego zobowiązania, że Teodor nie będzie jej więcej szukał i pisał do niej listów. Muzyk był kompletnie załamany...
A może zauroczenia?
W Petersburgu poznał swoją pierwszą żonę Annę Karlovną, której udzielał lekcji śpiewu. Nie była kobietą zbyt piękną ponoć jednak głos miała prześliczny. Kiedy występowała na scenie śpiewając najsłynniejsze arie operowe cała publiczność płakała. To ujęło Teodora. Jego kolejną miłością była wybitna rosyjska pianistka Anna Yesipova. Pełną poezji grą Anny zachwycali się Piotr Czajkowski oraz Franciszek Liszt. Naszego kompozytora ujęła szczególnie oryginalna interpretacja Chopina, którą przedstawiła Anna (ponoć zapomniała nawet z przejęcia nut, a jednak dokończyła koncert). Małżeństwo po paru latach rozpadło się. Kolejne kobiety kompozytora również były jego uczennicami: Eugenia Donnemourska i Gabriella Rosborska. W 1878 roku powrócił z Petersburga do Wiednia, gdzie praktycznie zamieszkiwał do końca życia.
Po raz ostatni Leszetycki był w Łańcucie w lecie 1840 roku.
Zarejestruj się
Zaloguj się




















Redakcja telefon
Skrzynka alarmowa
Redakcja e-mail