
Parę kilometrów za Łańcutem w przy drodze E-4 w stronę Przemyśla położona jest malownicza wioska - Kosina. Nazwa wioski oznaczała prawdopodobnie lichą kosę.
Wieś istniała już w czasach Kazimierza Wielkiego, rządziła się prawem magdeburskim i była zasiedlona, zresztą podobnie jak wioski wokół osadnikami niemieckimi. Jeszcze w połowie XVI wieku tutejsi parafianie mieli kłopoty z rozumieniem homilii głoszonych w języku polskim i żądali od przemyskiego biskupa przysłania niemieckiego duszpasterza.
Pierwszy kościół istniał na miejscu drewnianej świątyni w piętnastym stuleciu. Spłonął w niezxnanych okolicznościach w XVI wieku. Za kilkadziesiąt lat przyszła kolejna pożoga - 13 czerwca 1624 roku podczas odprawianej przez księdza Wojciecha Jakiela mszy tatarska horda podpaliła kościół wraz z ludźmi chroniącymi się w świątyni.
Obecny piękny kościółek który możemy dzisiaj jest czwartym z kolei - zachowała się na jednej z belek data zakończenia budowy z 1735 roku.
Malutki kościółek urzeka swoim pięknem.
W kościele zachował się równie ciekawy obraz z XVIII w. przedstawiający św. św.św. Fabiana i Sebastiana - patronów od zarazy. Obraz św. Sebastiana w jedynym ołtarzu jest natomiast nowszy i pochodzi z początku dziewiętnastego wieku... a jego autorem jest malarz Jan Tabiński.
W kościele znajduje się ciekawa figurka "nieznanego świętego" gdyż z braku atrybutów nie można jej przypisać konkretnemu świętemu.
Przed kościołem możecie pooglądać ludowe kapliczki np. Grupę Różańcową, której oryginał pochodzi ze starego kościoła (jest obecnie we wnętrzy kościółka filialnego) oraz figury innych świętych m.in. św. Szczepana - diakona i męczennika który trzyma kamienie, którymi został ukamienowany.

Zarejestruj się
Zaloguj się























Redakcja telefon
Skrzynka alarmowa
Redakcja e-mail