
Jan Nepomucen Deszkiewicz-Kundzicz pochodził z Litwy. Urodził się w majątku Kundzicze koło Grodna. Jak pisał przed laty badacz jego autobiografii (rękopis Kundzicza znajduje się w Bibliotece Jagiellońskiej) Aleksander Żyga - studiował literaturę, prawo, a nawet "jak sam przyznał" liznął nawet troszkę anatomii. W szkolnej ławie siedział podobno z samym Adamem Mickiewiczem.
Zanim przybył do Łańcuta, ksiądz Jan, jako kaznodzieja uniwersytecki, obracał się w środowisku literackim dziewiętnastowiecznego Wilna. Bywał na herbacie u Joachima Lelewela, wybitnego historyka i poligloty, który znał dwanaście języków, spotykał się z Tomaszem Zanem (poetą i współzałożycielem Towarzystwa Filomatów) oraz ze wspomnianym już Adamem Mickiewiczem.
W swoich notatach o Mickiewiczu ksiądz Kundzicz pisał "był bardzo pilnym i małomównym". Spotykał także Juliusza Słowackiego i był świadkiem - jak sam wspominał - jak " Słowacki z Odyńcem (Antoni Odyniec, poeta romantyczny - przyp. A.B.) ciągle wierszami rozmawiali".
Był świadkiem rzezi oszmiańskiej kiedy to w kwietniu 1831 roku Rosjanie wymordowali pół tysiąca mieszkańców Oszmiany, w tym m. in. kobiety i dzieci, które schroniły się w kościele dominikańskim. Swoje spostrzeżenia zawarł w "Pamiętniku o prześladowaniach religii rzymsko-katolickiej w Rosji", który zamierzał ofiarować papieżowi Grzegorzowi XVI. Papież - kameduła zapisał się w historii tym, że w swojej encyklice "Cum primum" ogłoszonej 9 czerwca 1832 upomniał polskich biskupów aby podporządkowali się władzy zaborców i potępił Powstanie Listopadowe. Kiedy jednak papiescy doradcy poinformowali papieża o faktycznych działaniach carskich Grzegorz wydał oświadczenie że dał się oszukać dyplomacji i nigdy nie chciał potępić Polaków. Być może "Pamiętnik" Kundzicza miał mu w tym pomóc... Nigdy jednak do papieża nie dotarł.
W Łańcucie u Potockich
W 1833 roku ksiądz Jan dotarł do Łańcuta. Został tutaj bibliotekarzem Potockich, wzbogacając przy okazji łańcucką książnicę o wiele dzieł napisanych w języku polskim, oraz nauczycielem dzieci rodziny. Szerzył oświatę wśród ludu, propagował wśród miejscowych chłopów tzw. piece szwedzkie, a w łańcuckim Towarzystwie Oświatowym "Mrówka" wygłaszał patriotyczne prelekcje. Tu pracował nad swoimi rozprawami: Rozprawy o języku polskim i jego gramatykach; Gramatyka Języka Polskiego; O pisownictwie polskim. Pisał listy do swoich wychowanków: Adama, Fruzia, Julii, Zofii i Aleksandry Potockich. W listach chciał uwrażliwić tych swoich uczniów do miłości własnej Ojczyzny; zachęcał do lektury Mickiewicza, Niemcewicza czy Jana Kochanowskiego. Z czasem Potoccy mianowali Kundzicza, który w Łańcucie zaczął także używać nazwiska Deszkiewicz, nadwornym leśniczym. Jednak w Wysokiej koło Głogowa, gdzie przez pewien czas rezydował nie mógł znaleźć wspólnego porozumienia z tamtejszymi mieszkańcami a pewna mściwa "czarownica-zielarka" podłożyła ogień pod jego leśniczówkę...
"Pan Tadeusz" w Łańcucie czytany
W Łańcucie rozpoczął pracę nad kilkoma dziełami, których fragmenty przesyłał Mickiewiczowi oraz Kraszewskiemu. W Łańcucie po raz pierwszy zapoznał się z przesłanym mu przez Adama Mickiewicza egzemplarzem "Pana Tadeusza". Po latach pisał: "Kiedym początek przeczytał kilku jezuitom z Litwy wygnanym wszyscy starcy jak dzieci się rozpłakali"... (w Łańcucie w dziewiętnastym stuleciu przebywali jezuici wygnani ze skasowanych klasztorów wschodniej Rzeczypospolitej). Do Józefa Ignacego Kraszewskiego pisał z Łańcuta: " wierz mi Łańcut wart jest widzenia; nie masz w Polsce żadnego zamku tak dobrze utrzymanego...".
Nieudana operacja palca przyczyniła się do gangreny i Kundzicz wkrótce nabrał nieufności do lekarzy. Próbował leczyć się medycyną niekonwencjonalną, zwłaszcza u znanego w owym czasie znachora z Albigowej. Zmarł jednak w 1869 roku i pochowany został na cmentarzu w Łańcucie.
Nikt nie zgłosił się po spadek
Ten bibliofil i miłośnik książek zostawił testament. Głos Rzeszowski w dniu 15 września 1901 roku ujawnił jego tekst. Jan Nepomucen pisał więc "Z pieniędzy przeznaczam na pogrzeb prosty, wieśniaczy, o jednej mszy czytanej z czterema świecami przy katafalku złotych 10.Odzież mi włożyć poszarpaną, polskiego kroju, nowsza się przyda się lepiej żyjącym. Trumna prosta z tarcic zbita, wieśniacza. Ponieważ z rozliczenia się rodzinnego przed Powstaniem 1830 roku winien byłem Tadeuszowi Kundziczowi i rodzonej jego siostrze Honoracie Jurazynej urodzonym z Franciszka i Maryanny Deszkiewiczów Kundziczów znaczną sumę tysiąc sztuk dukatów hollenderskich; przeto całą pozostałość dla pomienionego Tadeusza Kundzicza lub jego potomstwa w dwóch trzecich a jedną trzecią potomstwa Honoraty Jurazynej zapisuję: abym choć w części z długu powyższego się uiścił".
Wiele książek i rycin przekazał Bibliotece Jagiellońskiej. Dalej w testamencie pisał: "Dzięki składam rodzinie Potockich z Łańcuta za długoletni dany mi przytułek u siebie; przyjacielom ostatnie pozdrowienie zostawiam, nieprzyjaznym chętnie przebaczam; zachęcam wszystkich do zamiłowania większego mowy ojczystej, tej najdroższej, jedynej, oraz najpiękniejszej spuścizny po wielkich przodkach tak dziś zaniedbanej, mało poznanej, cenionej, a nawet przez wielu nieuków torturowanej.
Głos pisał dalej, że " stosownie do rozporządzenia tego zacnego Litwina poszukiwano spadkobierców ogłoszeniami sądowymi, ale dotąd nie zgłosili się do spadku ani potomkowie "sumiennego i uczciwego" Tadeusza Kundzicza, który po Powstaniu Listopadowym mieszkał z rodziną w Anhalt-Ketten guberni tauryckiej ani jego siostry, która mieszkała w powiecie oszmiańskim na Litwie.
Jak zauważał redaktor rzeszowskiej Gazety - niewielka spuścizna po tym żołnierzu tułaczu przejdzie "prawem kaduka" na Skarb Państwa ponieważ już upłynęło trzydzieści lat od jego śmierci. I wspominał, że zasługi literackie Deszkiewicza są bardzo skromne. Jego "Gramatyka" nie znalazła aprobaty w kręgan naukowych, a językoznawcy uważali je za marne dzieło...

Zarejestruj się
Zaloguj się




















Redakcja telefon
Skrzynka alarmowa
Redakcja e-mail