Wersja mobilna     +   Dodaj wydarzenie    Dodaj aktualność    Dodaj galerię    Zgłoś temat    Dodaj ogłoszenie    Dodaj ofertę  

Przeczytaj:
21-latek stracił 10 tys złotych
Wdrożenie e-usług w "Centrum Medycznym w Łańcucie"
Potrącony i przejechany przez samochody
Kolęda jako wspólna droga
home > Start > Aktualności > Reglamentowany luksus... zza lady
Rozmiar tekstu:
AAA
ŁAŃCUT
2025.11.18 07:08

Reglamentowany luksus... zza lady

Starsi mieszkańcy Łańcuta pamiętają zapewne miejsca, w których od dziesiątków lat znajdowały się sklepy, lokale gastronomiczne czy rozrywkowe, gdzie w szarych latach PRL-u sprzedawano reglamentowane towary, przygotowywano posiłki o niezapomnianym smaku, świadczono usługi, bawiono się wyśmienicie przy muzyce ?z tamtych lat?, a do których wyprawy stawały się niemalże rodzinnym świętem...
Reglamentowany luksus... zza lady
Reglamentowany luksus... zza lady

W ponurej, peerelowskiej rzeczywistości kolorowe wystawy, piękne zabawki, lusksusowe artykuły żywnościowe dla wielu były niedostępnym luksusem. Ich namiastką, "bramą do raju" w wielu miastach były tzw. "Pewexy" w których za specjalne bony PKO czy dolary amerykańskie można było kupić pożądaną rzecz. Dzieciaki uwielbiały gumy do żucia "Donaldy" w których znajdowały się zawsze śmieszne historyjki z "życia kaczora Donalda czy Myszki Miki" będące gratką dla kolekcjonerów. Inni zadowalali się szynką konserwową w charakterystycznych czerwono-biało - granatowych opakowaniach. Jeszcze inni kupowali ubrania, deficytowe, ale prawdziwe, markowe jeansy czy alkohol.

Łańcucianie wspominają "Pewex" przy ul. Kościuszki; kupowaną tutaj czekoladę z całymi orzechami laskowymi (z tzw. okienkiem) ziemne orzeszki (które dzisiaj spotkamy w każdym prawie supermarkecie, niezdrowe i za bardzo solone) w łupinach czy w prasowanych torebkach foliowych. A któż nie pamięta kolorowych klocków Lego, z których można było wyczarowywać różne obiekty, samochody i samoloty, kolejki firmy "PIKO" dystrybutory ze stacji benzynowych czy też plastikowe słupy z sygnalizacją świetlną

Elektroniczny zegarek i woda z saturatora

Na ulicach pojawiały się osoby, które mając sobie wiadome tylko kontakty z "tamtym, lepszym światem"serwowały pożądane dobra ogółowi wprost z drewnianych krzeseł czy taboretów. Mieszkańcy Łańcuta dobrze pamiętają siedzące okrakiem na stołeczkach panie np. przy ul. Zamkowej, w kierunku których padały spojrzenia pełne zazdrości i uwielbienia. O owych Pań można bowiem było nabyć luksusowe gumy do żucia (niezbędne do życia) wygrywające aż czternaście melodyjek elektroniczne zegarki czy kolorowe lizaki. Nigdy potem nie smakowała tak woda ze sokiem serwowana przez panów stojących przy ulicznych saturatorach.

Oblegano księgarnie przy dzisiejszej ulicy Królowej Elżbiety gdzie przy odrobinie szczęścia można było zakupić prawdziwe "białe kruki": komiksy z przygodami kapitana Milicji Obywatelskiej - Żbika, "Tytusa Romka i Atomka", "Kajko Kokosza" czy też serię komiksów Ericha von Danickena (Lądowanie w Andach i kolejne). Polowano na perły literatury światowej czy też rodzimej (drukowane na kwaśnym, nisko jakościowym papierze w dodatku klejone, mało trwałe) W tzw. ZURiT melomani poszukiwali poczciwych kaset magnetofonowych (odtwarzanych w kultowych magnetofonach "Kasprzakach" i "Grundigach") z ulubionymi zespołami muzycznymi. Czyste, nie nagrane kasety gorzowskiego Stilonu: "60" i "90" to był bardzo deficytowy towar.

U "Filipa Golarza"

Prócz tego, że trzeba było coś jeść ludzie mieli również bardzie wyrafinowane potrzeby. Ot, jak choćby fryzjer. W wielu podkarpackich miastach znajdują się zakłady fryzjerskie pamiętające odległe czasy w których pracowali ludzie owiani legendą. W Łańcucie przy dzisiejszej ul. Farnej znajdował się zakład fryzjerski pana Jankowiaka, na którego witrynie stał słój z pijawkami. Dzieci prowadzone do takich zakładów czuły zapewne aurę tajemnicy jak Adaś Niezgódka z "Akademii Pana Kleksa; nota bene bardzo kasowego hitu kinowego lat osiemdziesiątych) gdzie na tajemniczych głowach znajdowały się damskie i męskie peruki, a mistrzowie grzebienia, niczym tajemni konstruktorzy lalki Alojzego pojawiali się bezszelestnie w białych kitlach niosąc ze sobą specjalne, drewniane wysokie krzesełka dla małych klientów.

Ówczesne zegarki naręczne miały duszę. Dzięki mechanizmowi sprężynowemu nie musiały "chodzić na baterii" - wystarczy jak raz na dobę zegarek taki nakręcano. Dziś kiedy wyczerpie się bateria wielu z nas zegarek po prostu wyrzuca. Usługi zegarmistrzowskie nie są już tak jak dawniej popularne. Zakład Zegarmistrzowski pana Stanisława Ciąpały w Łańcucie był jednym z najstarszych zakładów usługowych. Podobnie znany był również zakład pana Jana Kudyby. Jako ciekawostkę zasłyszaną od Rodziny Pana Zegarmistrza podam iż właśnie w domu pana Kudyby skonstruowano mechanicznego aniołka do bożonarodzeniowej szopki w miejscowym kościele farnym, cieszącego się wielkim zainteresowaniem; aniołek - po wrzuceniu monety kłaniał się i zapalał latarenkę, machając przy tym skrzydłami.

Dobrym wspomnieniem starszego pokolenia cieszą się ówczesne lokale gastronomiczno-rozrywkowe. W latach osiemdziesiątych sporą popularnością cieszyły się "Coctail-Bar" gdzie można było zjeść dobrą wuzetkę czy wyśmienitą galaretka z bitą śmietaną. Mieścił się on obok mleczarni (w kórej w piątki "rzucano" po dwie kostki masła na osobę) przy Synagodze. Był również bar "Turysta" gdzie serwowano smaczne obiady. Dziaja na tym miejscu znajduje się hotel...

Mięso i papier toaletowy - towary strategiczne

Sklep komercyjny w Łańcucie - inaczej sklep mięsny PSS Społem przy palcu Sobieskiego był w czasach PRL-u strategicznym punktem tego miasteczka. Od wczesnych godzin porannych przed wejściem do sklepu formowała się kilometrowa kolejka bojowo nastawionych konsumentów, spragnionych oczywiście podrobów, szynki i kiełbasy - luksusowych wówczas dóbr, szarej rzeczywistości. Panie Ekspedientki pracujące w tym pawilonie były najbardziej szanowanymi obywatelkami miasta z którymi warto było zadzierzgnąć głębszą znajomość. Sprawnie operowały nożyczkami odcinając głodowe racje z kartek na mięso - wrzucając następnie ścinki do specjalnego zeszytu. Podobno w jednym z łańcuckich sklepów mięsnych pewien pan sprzedający tzw. berlinki - cienkie parówki, uczył konsumencką gawiedź jak należy je gotować, a następnie podawać. Ale też pewna pani profesor z tutejszego Liceum przyjechała od matki z Wiednia i opowiadała znajomym jak należy jej jeść. Dziś na parówkach wiesza się...psy. A w najlepszym razie raczej omija szerokim łukiem. A w społemowskich sklepach z artykułami cukierniczymi... ustawiały się kolejne dłuuugie kolejki po wyroby czekoladopodobne. Tak sklep, pachnący cukierkami i mieloną kawą znajdował się przy placu Sobieskiego.

Pachnące gumki i chińskie długopisy

Podobnie było w sklepach papierniczych, gdzie przy odrobinie szczęscia można było dostać papier toaletowy, niestety szary. Ale rekompensowały to kolorowe chińskie piórniki na magnesy, pachnące chińskie gumki ; dostępne były także duże "mychy", kremowe lub białe gumki myszki, chowane w plastikowych pudełeczkach, z których otwierano tylko jedną połowę (połowa gumki tkwiła w drugiej części pudełeczka).Wśród uczniów furorę robiły długopisy chińskie, z charakterystycznym zakończeniem, złotą strzałeczką i takową, bądź srebrną skuwką. Pisały bardzo cienko, ich tusz miał charakterystyczny kolor. Pisano również ołówkami, a prawdziwym hitem były znowu chińskie, białe ołówki w różne śmieszne wzorki, zakończone różową gumką osadzoną w złotej tulejce. Ołówek trzeba było kiedyś zatemperować, więc powodzeniem cieszyły się temperówki np. o twarzach krasnali. Tęsknota sprawia, że pamięcią sięgamy do tamtych papierniczych sklepów - jak choćby niezapomniany pawilon przy ul. Paderewskiego


Arkadiusz Bednarczyk
REKLAMA
Oceń:
10 głosów
Reglamentowany luksus... zza lady, 5.0000 out of 5 based on 10 ratings
Arkadiusz Bednarczyk dodany
 
Odsłon: 6292
Dodaj zdjęcie

Waszym zdaniem (2)

Podaj login i hasło:
Login:
Hasło:
Skomentuj na forum:
Zarejestruj się
Jesteś już zarejestrowany na lancut.gada.pl? Zaloguj się
Imie lub nazwa:
Treść komentarza:
Przepisz niebieski tekst z obrazka wyżej:
Na forum istnieje możliwość oceny wypowiedzi, można oddawać głosy pozytywne jak i negatywne.
Ostatnio dodane komentarze
Arkadiusz Bednarczyk   Winien jestem Szanownym Czytelnikom wyjaśnienie: Otóż z przyczyn ode mnie niezależnych, źle podpisano zdjęcia. Pierwsze zdjęcie przedstawia nieistniejącą już trafikę przy dzisiejszej ulicy Królowej Elżbiety w której m.in. sprzedawał p. Bazyli Pyptiuk. Drugie zaś zdjęcie przedstawia fragment dawnego Kasyna Urzędniczego z nieistniejącym "zdrojem" oraz drewnianym kioskiem obok. Ja jeszcze dodam, że w dolnej kondygnacji Kasyna mieściła się swego czasu apteka. Trzecie zaś zdjęcie przedstawia typowe wnętrze sklepu spożywczego w tamtych czasach.
20 listopada 2025
brak ocen
Pozytywka   Super napisany artykuł!
Prozę o więcej takich treści :)
Nostalgicznie myśli się o "tamtych" czasach....
18 listopada 2025
+9
-0
Zgodnie z ustawą o świadczeniu usług droga elektroniczna art 14 i 15 (Podmiot, który świadczy usługi określone w art. 12-14, nie jest obowiązany do sprawdzania przekazywanych, przechowywanych lub udostępnianych przez niego danych) wydawca portalu lancut.gada.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Przy komentarzu niezarejestrowanego użytkownika będzie widoczny jego ZAKODOWANY adres IP. Zaloguj/Zarejestruj się.
REKLAMA

Najpopularniejsze

Ostatnie komentarze

REKLAMA
 
telRedakcja telefon

795 977 761

alarmSkrzynka alarmowa

alert@lancut.gada.pl

emailRedakcja e-mail

redakcja@lancut.gada.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone lancut.gada.pl Projekt graficzny CePixel wykonanie eball
Mapa strony | Zapytania Google
x